Lubię gorzką kawę, placki ziemniaczane, ciepłe swetry i letnie sukienki, leżeć w łóżku z dobrą książką i płakać na filmach.
Lubię wstawać bardzo wcześniej i mieć cały dzień przed sobą, zasypiać ze świadomością nie zmarnowanego dnia, mieć przed sobą dużo pracy a potem być z siebie dumna kiedy ją zrobię i przede wszystkim robić to co lubię i chce robić.
Kocham wszystkich kociszewskich, książki i geomorfologię.
Nie lubię kłótni, oceniana innych, uważania swojego zdania i uczuć za ważniejsze od zdania i uczuć innych.
Jako, że spędzam ostatnio na fb zdecydowanie mniej czasu niż do tej po pory, rozważam czy by w ogóle nie ograniczyć czasu spędzanego w internecie. Jak na razie nie wprowadziłam jeszcze tego planu w życie, ale wszystko przede mną. Tyle jest rzeczy do zrobienia, życia wokół siebie do ogarnięcia. Magisterkę trzeba napisać, studia skończyć. W czerwcu chciałabym pojechać na Warsztaty Młodych Geomorfologów, w międzyczasie napisać pewien artykuł, załapać się do kolejnych projektów, dostać tymczasową pracę w zawodzie i dalej się kształcić w tym co kocham. Oprócz tego od liceum chyba coraz bardziej wydłuża się lista książek, które chciałam przeczytać - niektórych pozycji już nie pamiętam. I tylu dobrych filmów nie widziałam. I tych mniej dobrych a takich fajnych też. I znowu chciałam zacząć rysować - mam sherlockowy fanart w planach jeszcze na ten tydzień. I angielski trzeba podszkolić, świat zobaczyć, nauczyć się rozpoznawać zwierzęta, rośliny i minerały. Tyle jest do zrobienia. A jeszcze chcę znaleźć czas, dużo czasu na spotkania towarzyskie przy kawie, winie, tańcu, filmie i w ogóle. I mieć chwile dla Boga i dla siebie.
No i nie zapominajmy, że jak tylko ogarnę świat wokół siebie chcę przygarnąć kota. A raczej od razu dwa. Jeden będzie rudy a drugi może tak, a może nie. Jeden będzie się nazywał Pan Pieszczoch a drugi Pafnucy. A potem może przygarnę trzeciego. I nazwę go Pan Chrupek. Zobaczymy.
Mam za dużo do zrobienia, żeby przejmować się tym czego już nie naprawię.