Świat się w kółko kręci ale w kółko jest ten sam
2012-01-18 23:10:16
Co tu zmieniać? - nie ma żadnych zmian.
U nas co rok – prorok, a wykarmić wszystkich jak?
Wciąż to samo, szkoda naszych łez.
Szkoda naszych modlitw, skoro niebo głuche jest.
Płynie, płynie, płynie, płynie, płynie tylko czas.
Są różne przesądy. Że jaki ostatni dzień starego roku taki
będzie nowy. Że jaki pierwszy dzień nowego roku taki będzie cały rok. Że nowe
gacie. Mam nadzieję, że rację mam powtarzając uparcie, żem rozsądna i w
przesądy nie wierzę. Bo i ta i ta wersje jest dla mnie mocno średnia. Bo a i
owszem nowe gacie były, nawet z króliczkiem, ale sylwestra spędziłam z dołem a
nowy rok z kacem. Takim, że sama nie wiem co gorsze. Ale wynikające z niego
noworoczne postanowienie całkowitej abstynencji jest cały czas aktualne więc
przynajmniej opcja całego roku na kacu jest mocno nierealna. Na szczęście. Za
to z alternatywną wersją trochę gorzej.
Płynie, płynie, płynie tylko czas.
Chwila goni chwilę i tak mija szereg lat.
Co tu zmieniać? - nie ma żadnych zmian.
Świat się w kółko kręci ale w kółko jest ten sam.
W kółko, w kółko, w kółko jest ten sam.
Nie lubię końcoworocznych podsumowań. Wolę noworoczne
plany. Patrzenie z nadzieją w przyszłość, ustalanie celów i priorytetów,
marzenia o lepszym jutrze, karierze naukowej i świetlanej przyszłości
czekającej na końcu drogi. Jak w końcu zrobię to i to. No i jeszcze to. I
to.
Podsumowania są jak packa na muchy strącające motyla na
ziemię. Jak bolesne spotkanie z rzeczywistością. Tego nie zrobiłam. To zaczęłam
i nie skończyłam. Tego też nie zrobiłam. To się nie udało. To się okazało nie
realne. Na to nie starczyło mi sił. Na to chęci i cierpliwości. To po prostu
nie wyszło. Długa lista niespełnionych pragnień. Wyrzutów sumienia.
Minął rok. Nic się nie zmieniło. Te same rzeczy spycham w
kąciki pamięci. Te same sprawy wywołują mdłości ze zdenerwowanie i drżenie
dłoni. Kolejny rok zaczynam z tego samego punktu. Ani kroku dalej. Te same
koszmary, te same problemy, ta sama rzeczywistość. Ani trochę mniej szara i
przygnębiająca. To samo.
I to, że ta ocena nie jest do końca sprawiedliwa, nie ma w
tej chwili większego znaczenia. Może będzie miało jutro. Jutro trzeba będzie
wstać, zacisnąć pięści i zmierzyć się z rzeczywistością. Jutro będzie
potrzebowało nadziei i mocnego stwierdzenia, że za rok będzie inaczej. Może
będzie zawierało uśmiech, listę planów i podkreślonych priorytetów, punkt po
punkcie rzeczy które po prostu trzeba zrobić. Ale to już nie dzisiaj. Dzisiaj
jestem po prostu zmęczona.
skomentuj (6)