winter is coming
2012-01-22 22:40:01
(Nie)spodziewane nadejście zimy wywołało masę komentarzy, statusów na fb i lawinę sprzecznych opinii. Że pięknie/niepięknie/kto to widział/ratunku/nareszcie. Pełen serwis.
Śnieg zaczął padać późnym wieczorem. Wracałam właśnie z Mamą ze sklepu. Najpierw drobniutki, potem coraz większy i większy. A ja szłam z ciężkimi torbami i miałam śnieg na płaszczu, czapce, nosie, rzęsach... I było idealnie.
Kocham zimę. Jest mi wiecznie za zimno i odchorowuję brak światła ale zupełnie nie wpływa to na temperaturę moich uczuć. Zima musi być. Śnieżna i mroźna. I długa.
Czekając na śnieg, pewnego smętnego grudniowego dnia stwierdziłam, że ja chyba mam w żyłach krew Starków. Tak jak kiedy byłam mała cieszyłam się na pierwszy śnieg a tuż po sylwestrze czekałam już wiosny, tak ostatnimi laty zima mogłaby dla mnie trwać od listopada do marca. Byle było mroźnie i śnieżnie. Niż przyprawia mnie o migrenę. Nieustającą.
Zawsze lubiłam wszystkie pory roku. Zachwycałam się śniegiem na gałęziach, kwiatami i pączkami wiosną, letnimi burzami i szaro-pomarańczową jesienią. Nie umiem powiedzieć którą porę roku lubię najbardziej. Tak samo mam z pogodą - uwielbiam słońce odbijające się w kałużach, mgłę o świcie, listopadowe deszcze, wiatr porywający liście a nawet burzę mimo, że zawsze trochę się boję. Ale tylko zima jest dla mnie baśniowa, nie nazwałam tak żadnej innej pory roku. Baśniowy jest dla mnie śnieg padający w świetle latarni, kwiaty malowane przez szron na szybach, białe drzewa, wszechotaczające połączenie bieli, szarości i błękitu, śnieg iskrzący od mrozu i słońce odbijające się w zamarzniętych kałużach. Kwitnące czereśnie, maki wśród zbóż i złoto-pomarańczowe brzozy kocham równie mocno ale nie są już dla mnie baśniowe. Może powinnam podziękować za to Panu Lewisowi a może po prostu tak mam. Nie wiem.
Na dworze jest pięknie.
skomentuj (6)